...utkany z anemonów oraz przylaszczek każdej wiosny podziwiają i fotografują miłośnicy przyrody. To unikatowe zjawisko, my, mieszkańcy Szczytna, możemy obserwować w lasach Leśnego Dworu. Niezawodnie od wielu lat przyroda ukazuje bajeczne piękno. Spacerowicze i rowerzyści zmierzający w stronę Strugi często zatrzymują się, by utrwalić ten cud natury. Należę do grona osób, które mimo powtarzalności zjawiska zawsze nim się zachwycają i je fotografują. Wszystkie spotkania z kobiercem były wyjątkowe, przypomnę więc kilka z nich.

Dywan...
Chętnych do sesji zdjęciowych na kwietnym kobiercu nigdy nie brakuje

Rowerową aktywność „Kręcioły” inicjowały wiosną, często pomykaliśmy właśnie w stronę Strugi. Znaliśmy już wiele ciekawych zakątków, a z drzewami, pomnikami przyrody byliśmy za pan brat. Kłanialiśmy się nisko dębom, sosnom, jałowcom... Z zaciekawieniem więc pomknęliśmy za kolegą Arturem Trochimowiczem, który zapowiedział, że pokaże nam niezwykły świerk. Widok, jaki wówczas ujrzałam, aż zaparł dech w piersiach – majestat pomnikowego drzewa oraz całe połacie białych zawilców (anemonów) i niebieskich przylaszczek. Od razu zaczęła się sesja fotograficzna, a to obok świerku, a to pośród kwiecia. Drzewo natychmiast zostało ochrzczone świerkiem Hubertem. Damska część rowerowego peletonu tworzyła bukieciki, a nawet jedna z pań zaczęła wić wianki. Nasze poczynania ukrócił kolega, oznajmiając, że kwiaty są pod ochroną, a nas spotka kara. Przyznaję ze wstydem, że to ostrzeżenie nas nie powstrzymało i każda z nas mały, uskubany bukiecik do domu zabrała. Zadowolona wróciłam do domu. Ustawiłam na biurku kwiatki i taką legendę stworzyłam: Dawno, dawno temu na skraju lasu żył myśliwy o imieniu Hubert. Doskonale znał wszystkie leśne ostępy. Często siadał na progu chaty lub przy oknie i tęsknił, sam nie wiedząc za czym. Smętnie spoglądał na haftowaną makatkę, jedyną pamiątkę po ukochanej matce... Białe zawilce i niebieskie przylaszczki wywabiły z okolicznych chat dziewczęta, które leśnym kwieciem postanowiły umaić swoje głowy. Jedna z nich zapuściła się nieco dalej od koleżanek i dotarła pod dom Huberta. Często widywała myśliwego z daleka, a że się jej podobał, wiedziona wiosennym, radosnym nastrojem, mały bukiecik kwiatów położyła na progu jego chaty. Myśliwy usłyszał szmer i odkrył obecność dziewczyny. Zaproponował wspólny spacer. Podczas wędrówki pokazywał dziewczynie leśne osobliwości, a niepodzielnie panująca wiosna wnet zagościła w ich sercach. Po tym pierwszym spacerze były następne, a gdy nastało lato, pod strzelistym świerkiem poprosił wybrankę o rękę. Wkrótce w oknach chaty pojawiły się haftowane firanki. Żyli długo i szczęśliwie, a wyniosły świerk był wiernym świadkiem uczucia, które zakwitło wiosną.

Pierwsze spotkanie „Kręciołów” ze świerkiem – pomnikiem przyrody, kwiecień 2003 r.

Gdy pisałam powyższą legendę, oczka mi się zaszkliły i zaczęły łzawić. Początkowo byłam przekonana, że to efekt wzruszenia; wszak mam tkliwe serduszko. Sięgnęłam więc po chusteczkę, ale gdy ostrość patrzenia nie wróciła, spojrzałam w lusterko. Widok, jaki ujrzałam, był prawdziwą karą za zrywanie kwiatów. Miałam opuchnięte powieki i czerwone jak u królika oczy. Ot, doigrałam się. Ostatnim spojrzeniem sprawdziłam w internecie i dowiedziałam się, że zawilec gajowy jest rośliną trującą. Na szczęście dolegliwość minęła, ale chęć fotografowania leśnego kwiecia nie. Każdego roku z koleżankami jedziemy do lasu, by pozować do plenerowych zdjęć, tylko obok zawilców siadamy, nawet ich nie dotykamy. Mam całą galerię takich fotek. Zawsze też staram się mieć na nosie okulary. Pewnego razu takie piękne okulary do sesji fotograficznej od koleżanki pożyczyłam i niestety wśród tego białego kwiecia zgubiłam. Szukanie zakończone zostało sukcesem.

Piękny jest o wiosennej porze las, na fotograficzną sesję zapraszam Was. Jednak świerku Huberta nie szukajcie. Latem 2003 r. to mierzące 48 m drzewo zostało porażone piorunem. Świerk Hubert przegrał walkę o przetrwanie i wspomnienie o nim tylko w mojej legendzie zostanie.

Grażyna Saj-Klocek